· 

Przebieg Aufnahmetest na studia – Medizinische Universität Wien

   Chciałabym podzielić się tym wspaniałym dniem, ale wtedy bardzo wyczerpującym i decydującym o wszystkim.

 

   Ja do testu przyjęciowego na studia medyczne w Wiedniu przystąpiłam w lipcu 2016 roku. Miałam strasznie duże szczęście, bo mój chłopak pracował akurat wtedy jako ochroniarz , i ogółem przy organizacji.  W końcu wzięło udział około 6000 osób.  Dzięki temu wiedziałam, że jak będę miała zawał, to on mnie tam uratuje. Drugie szczęście, to, że test odbywał się w Messe Prater, do którego miałam niedaleko. Z tych 6000 tysicy osób około 1800 było z innych krajów Unii Europejskiej, poza Austrią i z nich 132 osoby miały dostać miejsce. To około 20 % z wszystkich miejsc. 75 % przypada na Austriaków, a 5 % na osoby spoza krajów Unii Europejskiej.

 

   Budzik zadzwonił o 8.00. Choć czułam jakby dzwonił co godzinę. Nie spałam zbyt dobrze. Jak zawsze przy wczesnym wstawaniu i stresie było mi niedobrze. Wymuszone śniadanie dobrze mi zrobiło. Każdemu polecam zmusić się do śniadania przed testem. Przy braku apetytu można zjeść płatki owsiane na wodzie, banana lub jajko na miękko z solą- moje ulubione śniadanka na szybko, kiedy ośrodek głodu odmawia posłuszeństwa. Niedługo po tym znalazłam się przy Messe, gdzie już na zewnątrz była kolejka, tak by w ogóle wejść do środka. Później trzeba było znaleźć osobę rozdającą przezroczyste woreczki, do których każdy musiał spakować swoje długopisy, wodę i prowiant- Jause, jak to Austriacy mawiają ( co znaczy podwieczorek, choć oni często to nazywają bez względu na porę dnia). Druga, najdłuższa kolejka do garderoby. Wtedy uświadomiłam sobie jak wielu ludzi będzie ten test pisało i jaka to ogromna konkurencja. No nic, grunt teraz to nie przywołać na siebie migreny, więc nie będę o tym myślała. Każdy wcześniej już dostał na maila numer hali, a także numer miejsca, gdzie będzie pisał test. Moja hala była oznaczona literą D. Odszukiwałam resztki humoru. Myślałam D jak wielka Dupa. Co ja tutaj robię.

 

   Po wejściu na halę, po oddaniu torebki z telefonem i wzięciu ze sobą wszystkich resztek normalności do woreczka, siedziałam już w ławce. Obok mnie pisała Claudia, z Niemiec, o nazwisku identycznym jak moje! Ale się cieszyłam. Jakoś tak domowo się zrobiło.  Oczywiście musiałam wypytać ją o cała genezę, skąd u niej polskie nazwisko i to jeszcze MOJE : ) Nie, nie jesteśmy spokrewnione. To tylko przypadek.

 

    O 9.00 zaczął się test. Na początek pogawędki co można, a co nie. No i ruszamy z 1. częścią: BMS- Basiskenntnistest Medizinische Studien (BMS): Biologia, Chemia, Fizyka, Matma. Każda z części trwała inny okres czasu. Najważniejszą częścią była biologia i pamiętam, że trwała 35 minut. Po zakończeniu jednej części np. fizyki nie można było do niej wracać, kiedy np. przy matmie zostanie więcej czasu. Pytałam o to nawet wcześniej taką panią, ale że język słabiusi musiałam na opak  zrozumieć. I tak chciałam sobie wrócić do zadań z fizyki, a tu prasss już z drugiego końca biegnie mały chłopek, który mnie poucza, że zaraz mnie wyrzucą. :O .

 

Od razu z bicza 2. część : Textverständnistest- zrozumienie tekstu. Tego się bardzo bałam, bo mój niemiecki jednak jeszcze kaleczył, a każdy czy Austriak, Niemiec, czy Węgier, dostawał ten sam test i ten sam jego poziom. Skoro dla rodowitych to było wyzwanie, to czym było dla zagranicznych. Myślałam wtedy, że popłynęłam, choć później okazało się, że nie było tak źle. Zrobiła się około 12.00 i nastała godzinna pauza. To wtedy mogłam przytulić mojego przystojniaka, który występował w roli ochroniarza. Jako jedzonko wzięłam sobie sushi, a co mi tam, dzisiaj jestem księżniczką. Siedzieliśmy na stołach, bo gdzie indziej nie było możliwości i marzyliśmy obydwoje o końcu tego testu.

 

       Po przerwie ruszyły testy z 3 części: Kognitive Fähigkeiten und Fertigkeiten. Czyli takie testy inteligencji ogólnej. Znowu każda z części była inna i było ich aż 5 : Zahlenfolgen- kolejność liczb, Gedächtnis und Merkfähigkeit- pamięć i zdolność postrzegania, Figuren zusammensetzen- układanie figur z części, Wortflüssigkeit- układanie wyrazów i  Implikationen - implikacje.

 

    Ostatnią, 4. częścią było: Soziales Entscheiden- decydowanie socjalne. I tak bam tam tam jest 15.00= koniec testów. Kamień z serca. Choć wtedy jeszcze nie wiem czy się uda.

     Co robię ja po powrocie do domu? Szybko laptop, internet, grupy facebookowe i czytam jak kto, gdzie i co zaznaczył. Wiedziałam, że jeśli ich odpowiedzi są prawdziwe, to większość moich nie, i to może się nie udać. Rozbołała mnie głowa.  W końcu musiała. Ale dotrwałam do końca i samo to, że tam byłam i że się do tego testu uczyłam, było już sukcesem. Bo bolało, bo trwało, bo mnie kosztowało wiele stresu, a zatem zwyciężyłam z własnymi słabościami. Na pewno nie po raz ostatni : )

 

Write a comment

Comments: 0