Arbuz, arbuz, arbuz. Ile dobroci!

Arbuz stał się moim ulubieńcem odkąd po raz pierwszy odwiedziłam Włochy. Sprzedawany głównie w całości musiał się  jakoś obronić . No bo jak zjeść całego arbuza i jeszcze go lubić.

Odnalazłam wtedy jego dodatkowe sposoby spożywania.

 

SORBET:

Wystarczy  zblendować kostki lodu z miąższem i dla jeszcze lepszego efektu świeżości podawać z miętą.

Naprawdę idealny na małego głoda : )

 

SAŁATKA:

Miąższ pokroić w kostki. Do tego pomidorki koktajlowe, roszpunka lub inna sałata, ogórki świeże, marchewka, mozarella. Oliwa i ocet winny. Pasuje świetnie!

  

Ciekawostką jest, że w Indiach mielą pestki arbuza na mąkę i wyrabiają z tego chleb. A w krajach Europy śródziemnomorskiej prażą pestki i jędzą jako przekąskę.

 

Ja jestem zdania, że trzeba z wyjątkową troską dbać o to co natura dała. Polecam zatem wykorzystać niedocenione pestki:

1. Wysuszyć je i zmielić ( w mikserze lub mielniku do kawy). Zrobić z nich herbatę, lub dodać do smoothie, czy wypieków.

2. Na gorącej patelni z małą ilością oleju i ewentualnie soli do smaku, uprażyć nasze małe, czarne pestki.  W wersji dietetycznej to samo, ale bez oleju i w piekarniku przez 20 minut przy dosyć sporej temperaturze. Dodawać do sałatek, zup lub jeść zamiast chipsów : )

 

To co pestki mają w sobie magicznego:

-witaminę A, B i C,

– nienasycone kwasy tłuszczowe,

– herbata jako diuretyk jest lecznica w problemach z nerkami,

– magnez – na wszystkie dolegliwości z drżeniem powiek, np przy dużej ilości spożywanej kawy, a ostatnio mówi się też wiele o ważnej roli tego składnika w zwalczaniu migreny

 

 

Czy Wy też uwielbiacie pestki z arbuza, czy znowu wypluwacie je, urządzając konkurs kto dalej? : )

Write a comment

Comments: 0