· 

Czy studia medyczne są trudne? Polska vs. Austria

PIERWSZE LATA

Pierwsze dwa lata studiów wiążą się z sporą ilością nauki. Związek ten zachodzi nie tylko w Polsce, ale też w Austrii. Wynika to głównie z tego, że w liceum i technikum nie trzeba uczyć się aż tak dużo jak na studiach. Chociaż bywa też różnie. Słyszałam o liceach, które wykańczają uczniów i  ciężko tam nie zwariować. Jednak większość szkół jest nastawionych trochę luźniej. Do tego pierwsze dwa lata studiów decydują o tym, jak później się będzie rozumiało medycynę. Mogłabym nawet powiedzieć jakim się będzie profesjonalistą. I w Polsce i w Austrii przedmioty z pierwszych lat wyjaśniają jak funkcjonuje organizm. Co to jest oddychanie, bicie serca, filtrowanie w nerkach i tak dalej. Jeśli zrozumie się tę podstawę, można później bawić się w Dr. House- odgadywać choroby- zamiast uczyć się ich na pamięć. Jeśli ktoś jest blady, wiadomo, że brakuje krwi na obwodzie, jeśli fioletowy to znaczy, że ma wystarczająco dużo krwi, ale nienasyconej tlenem. Od tego można iść dalej i bez bardzo szczegółowej wiedzy o chorobach, pomóc pacjentowi. Z tego co słyszałam pierwsze miesiące studiów medycznych w Wiedniu  (przypominam, że ja studia tutaj zaczęłam od trzeciego roku) nie startują też jak rakieta z olbrzymią ilością nauki. Dopiero z czasem sprawy uczelniane się rozkręcają i zaczyna się prawdziwa nauka. W Polsce nauka zaczyna się już od pierwszego tygodnia. Kolejne lata są luźniejsze niż pierwsze, chociaż nadal trzeba się mieć na baczności. 

 

SWOBODNY SYSTEM NAUCZANIA W AUSTRII

W Austrii system nauczania jest stworzony w bardzo dobry sposób. Można samemu zapisać się do grupy zajęć i decydować kiedy chce się mieć wolne w tygodniu. W Polsce (Bydgoszcz i Wrocław) nie ma się wpływu na wybór planu- chyba, że w trakcie uda się przenieść do innej grupy zajęć. Wykłady w Wiedniu są nieobowiązkowe. W Polsce nieoficjalnie często też, jednak ostatecznie i tak krążyła lista obecności, albo wykładowca, który jednocześnie był też egzaminatorem zapamiętywał twarze osób. Jeśli nie było się w tym gronie, to trudniej było zaliczyć egzamin ustny. Koniec końców i tak wypadało być na wykładach. W Wiedniu praktycznie nie ma tzw. kolokwiów czyli sprawdzianów, a jedynie 1 lub 2 sesje egzaminacyjne na rok. W Polsce istnieją kolokwia (nawet sporo) i wykładowcy często odpytują na zajęciach. Do tego tutaj egzaminy są zbudowane solidnie na bazie wiedzy z skryptów i książek. Jeśli się ktoś naprawdę nauczył, to na sto procent zda. Oszczędza to sporo czasu i energii. W Polsce nie raz nie zdawało się, tylko dlatego, że pytania były nie z książki, a z wyobraźni egzaminatorów.

 

PRACA I STUDIA JEDNOCZEŚNIE

Wszyscy wiedzą, że koszty życia tutaj są dużo wyższe niż w Polsce. Dodatkowo medycyna sama w sobie trwa milion lat i nikt nie ma ochoty brać pełnego wsparcia finansowego od rodziny. Jednak nie musicie się martwić, że nie utrzymacie się w Austrii. Studia w Austrii- szczególnie w Wiedniu są super. Można spokojnie pracować 10-15 godzin na tydzień, a i czasu na naukę zostanie. Z znalezieniem pracy też nie jest trudno. Istnieje całe mnóstwo ofert pracy dla studentów- wiele z nich pozwala pracować w przychodniach, klinikach i w prywatnych gabinetach lekarzy. W Polsce czasu na pracę nie zostaje zbyt wiele, ale plusem są duże tańsze koszty życia i większa szansa na stypendium niż w Wiedniu. 

 

W WEEKEND NA WYCIECZKĘ LUB DO POLSKI

Jak najbardziej tak! Na studiach w Polsce zawsze weekend wspominam jako ten do nauki. Była to jedyna okazja, żeby się solidnie pouczyć. W poniedziałek startowała kolejna porcja teścików i pytań na zaliczenie. Nie było więc wyjścia jak spędzić weekend z książką. W Wiedniu tylko raz przypominam sobie o takim okresie, kiedy przez 2-3 weekendy musiałam się stresować nauką zamiast cieszyć wolnym (miałam wtedy farmakologię, która należy do najcięższych przedmiotów w Wiedniu). Poza tym z reguły można każdy weekend dobrze spożytkować. 

 

JĘZYK

Jeśli komuś udało się dostać na medycynę w Wiedniu, oznacza to, że przeszedł przez Aufnahmetest- test wstępny. Można więc z góry powiedzieć, że taka osoba opanowała w pewien sposób język niemiecki. Trudnością jest jedynie rozumienie na wykładach i seminariach. Jednak nigdy nie pomyślałam, że przez język, jest mi z góry trduniej zdać egzaminy. Słownictwo bardzo szybko zaczyna się powtarzać i jest to kwestią miesiąca, lub dwóch, żeby przestać zaglądać w słownik podczas nauki. Rozumienie na zajęciach trwało u mnie trochę dłużej- można powiedzieć, że ponad pół roku. Jednak nie jest to absolutnie potrzebne, by zdać egzaminy. Wszystkie materiały są online, które wymagane są do egzaminów. Znajomość języka ojczystego pomaga z kolei na pewno przy załatwianiu oficjalnych spraw np. w dziekanacie i nawiązywaniu nowych znajomości. W tej kwestii plusem są studia na ojczyźnie.

 

PODSUMOWUJĄC

Studia medyczne nie należą do łatwych. Zarówno w Polsce jak i w Austrii jest przynajmniej kilka okresów, kiedy nauce towarzyszy stres i brak czasu na cokolwiek. Najtrudniejsze są pierwsze dwa lata studiów. Trzeci rok jest też dosyć ciężki, jednak zdobywa się pewność siebie, że dwa lata są już zaliczone, a dodatkowo już wie się o co chodzi w tym całym studiowaniu. Później będzie tylko lepiej. Jeśli miałabym porównać studia w Polsce, a w Austrii- zdecydowanie wybrałabym studia po austriacku. Mimo, że wszystko było dla mnie nowe, było mi łatwiej zdać egzaminy i miałam więcej wolnego czasu. 

 

Chciałabym tym postem zachęcić wszystkich do pokonywania własnych lęków, jeśli chodzi o wybór studiów. Jeżeli studia medyczne to Wasze marzenie, to nie pozwólcie wmówić sobie przez ciocię, babcię, nauczyciela, że takie studia są nie do przejścia. Wystarczy trochę zacięcia i summieności, a każdy będzie w stanie zaliczyć nawet najtrudniejsze egzaminy.