· 

Polka- Putzfrau, czy mamy sprzątanie we krwi?

Ostatnio przypadkiem trafiłam na dokument Galileo o polskich sprzątaczkach w Niemczech . Wpisałam to hasło w google. Pojawiło się mnóstwo podobnych artykułów. Wielu Niemcom i Austriakom na myśl przychodzi tylko jedno jak poznają Polkę- na pewno sprząta. Ja sama poznałam naprawdę bardzo wiele Polek, które zajmują się w Austrii sprzątaniem. Od młodych dziewczyn, młodych mam, po studentki i starsze kobiety. Przekrój jest naprawdę różny. 

 

Spójrzmy prawdzie w oczy. Przyjechałam do Wiednia w lutym 2016- przez około 10 miesięcy moim sposobem na utrzymanie się tutaj było sprzątanie. Wynikało to z różnych przyczyn. Łatwo i szybko można było znaleźć pracę, przez internet, bez chodzenia na rozmowy kwalifikacyjne. Praca była niezobowiązująca, luźna, nawet dobrze płatna. Dodatkowo nie trzeba było wykazywać się super znajomościami niemieckiego, wystarczyły podstawy, a i tak każdy był zachwycony, że ze sprzątaczką można się dogadać. Nie była to praca trudna, więc dostawałam pochwały. Czułam się doceniona, a tego czynnika bardzo mi brakowało na przykład na uczelni, gdzie porównywałam się do najlepszych. A jako sprzątaczka? Czułam się po prostu wartościowa.

 

Myślę, że bardzo wiele kobiet myśli w ten sam sposób i ja to naprawdę rozumiem. Ja miałam szczęście- studia popchnęły mnie do przodu, nauczyły języka i dowartościowały. Ostatecznie rzuciłam sprzątanie na rzecz innych zajęć. Jednak bez tego czynnika motywującego ciężko jest zrezygnować z tego w czym czujemy się dobrze i bezpiecznie. Napisałam ja miałam szczęście, bo pozostając przy sprzątaniu nie byłabym szczęśliwa. Praca ta- taka na pełen etat wymaga niesamowicie dobrego zdrowia. Bóle pleców to coś co daje się we znaki już przy 15 godzinach na tydzień. Do tego wiecznie wysuszona skóra rąk od  na przemian wilgoci w rękawiczkach i detergentów. Do tego ryzyko podjęcia sprzątania kolejnego mieszkania zawsze wiązało się z stresem. Sprzątaczka jest zdana sama na siebie. W historii chyba każdej była sytuacja, że zastanawiała się jak najbezpieczniej opuścić to mieszkanie i nigdy więcej nie wrócić. Zboczeńcy to punkt numer jeden. Alkoholicy, chamscy bogacze to numer dwa. Są też trzeci i czwarci. Doszłabym do setki. 

 

No i tak, chodząc na sprzątania została mi zbudowana otoczka Putzfrau. Sprzątaczka nic nie znacząca skoro decyduje się na pracę, którą każdy może dostać. Na pewno pochodzi z beznadziejnej rodziny, nie ma wykształcenia, źle się odżywia, bo ją nie stać i mieszka w ruderze z 10 innymi Polakami. Wiem, że taka otoczka była.  Inaczej nie doświadczałabym zadziwionych twarzy za każdym razem kiedy opowiadałam o swojej rodzinie, o swoich zainteresowaniam, o tym, że studiuję. Całkiem normalne rzeczy, ale dla tych ludzi wydawało się to NIEMOŻLIWE. Przecież sprzątaczka to po prostu sprzątaczka.

 

A ja uważam, że jesteśmy sprzątaczkami, my Polki, bo jesteśmy zaradne. Nawet bez języka jakoś sobie poradzimy. Jesteśmy "frech" *zuchwałe*. Szybko, zgrabnie i ładnie, a po pracy zaczyna się życie. Rodzina, dzieci, zainteresowania, wyjście do kina i wykształcenie.

 

Nie ważne jaki zawód wykonujemy, ale ważne czy jesteśmy w tym zawodzie szczęśliwi i czy to czyni z nas dobrych i fajnych ludzi. Pozdrawiam wszystkie sprzątaczki w Austrii, wszystkie które poznałam to były fajne babki!